wtorek, 19 marca 2013

Rozdział IV


Carmen Greth

Poczułam czyjąś dłoń na ramieniu. Odwróciłam się.
-Olivier.
-Carmen, poczekaj - złapał mnie za rękę - chcę Cię przeprosić za dzisiejszy poranek. Trochę mnie poniosło, wybacz. Po prostu mogłaś mi powiedzieć, że chcesz się z kimś spotkać i Cię nie będzie
-Naprawdę? Gdybym powiedziała, że wyszłam z Edem to nie miałbyś nic przeciwko? - uniosłam brwi  - Nie sądzę.
-Może i masz rację, nie wiem, ale przepraszam. Carmen, obiecuję że to był ostatni raz. Możesz spotykać się z kim chcesz, tylko po prostu mów mi o tym.. Nie masz pojęcia, jak cholernie się o Ciebie bałem. Po prostu cala moja złość skumulowała się rano i chciałem wyładować to na Sheeranie. Wybacz mi, proszę.
Spojrzałam na niego. Nie był niczemu winny, w gruncie rzeczy doskonale wiedziałam, że nie powinnam się na niego wściekać. Ale ta druga, niezależna część podpowiadała mi, bym jeszcze troszkę się pogniewała. Byłam dorosła, mogłam spotykać się z kim chciałam, pragnęłam wolności, a Olivier - odbierał mi ją. Ale z drugiej strony, miał prawo być zazdrosny, całkowicie rozumiem jego niepokój o mnie.
-W porządku. Ale pamietaj, jeden warunek - mam prawo do poznawania nowych ludzi i spotykania się z nimi
-Oczywiście, zgadzam się
-Postaraj się dotrzymać słowa - uśmiechnęłam się i pocałowałam go
W tym samym momencie za plecami usłyszałam cichy głos Eda
-Cześć Carmen 
-O, Ed. Miło Cię widzieć - przytuliłam go - Chciałeś porozmawiać? - poczułam jak Olivier wplata swoją dłoń w moją
-Właściwie to tak, ale wołałbym w cztery oczy. Czy to możliwe? - rzucił krótkie spojrzenie na Moore'a.
Spojrzałam na mojego chłopaka. Wyraz jego twarzy nie mówił kompletnie nic, pozbawiony był jakichkolwiek uczuć.
-Oli, daj mi chwilkę.
-Jasne, umowa to umowa. Poczekam w samochodzie - chłopak pocałował mnie jeszcze raz i odszedł w stronę prowizorycznego baru. Jeszcze raz spojrzałam na Sheerana
-Więc... między wami już wszystko okej, tak? - w tonie jego głosu wyczułam nutkę rozczarowania
-Tego jeszcze nie mogę powiedzieć. Obiecał dać mi więcej swobody, mam nadzieje że wywiąże się z obowiązku.
-Dobrze, właściwie.. Cieszę się, że się dogadaliście, ale chciałbym Cię jeszcze przeprosić za poranną sytu..
-Nie przepraszaj, nie ma za co. Dziękuje Ci za wczorajszy dzień. Oli czeka, muszę iść...Widzimy się w tym tygodniu, dobrze? Wybacz, że nie mogę poświęcić Ci więcej czasu
Ed spojrzał na mnie z rezygnacją
-Jasne. Zadzwoń jak będziesz miała czas - nie żegnając się, odszedł w kierunku wyjścia
Odprowadziłam go wzrokiem. Był cudowny, wiedziałam, że go ranię, ale musi zrozumieć. Z Olivierem poznaliśmy się przez rodziców. Od razu przypadliśmy sobie do gustu - wychowaliśmy się w podobnym środowisku więc łatwo znaleźliśmy wspólny język. Najpierw połączyła nas ogromna przyjaźń, to on słuchał o moich rozterkach miłosnych, przy nim opłakiwałam pierwsze rozstanie z chłopakiem. A ja byłam dla niego jak siostra, pierwsza dowiedziałam się o romansie jego ojca, to ja wyciągałam go z depresji po śmierci matki. Po trzech latach nasza relacja przerodziła się w miłość. Nie wyobrażam sobie życia bez Moore'e, mimo jego wad i niedociągnięć, jest dla mnie cholernie ważny. A Ed... Widywałam go nieraz w londyńskich pubach, zarówno prywatnie, jak i służbowo - często grywał tam w ciagu tygodnia. Zauważyłam, że zawsze mi się przygląda, postanowiłam więc dowiedzieć się o co chodzi. Rozmawialiśmy parę razy, wymieniliśmy się numerami telefonów - Sheeran był doskonałym rozmówcą i potrafił słuchać. Wczorajszy dzień spędzilismy naprawdę cudownie, nie chcę zrujnować tej znajomości, lecz to nie zmienia faktu ze kocham Oliviera.
-Carmen! - usłyszałam pisk i przed oczami pojawiła się uśmiechnięta Sophie - i jak, podobało Ci się? dobrze zaśpiewałam, dobrze?
 -Lindberg, byłaś perfekcyjna. Rośnie nam tu druga Madonna
-Madonna nie umie śpiewać - przewróciła oczami - Jak zawsze jesteś milutka
-Dobrze, więc rośnie nam druga Patti Smith. Janis Joplin. Courtney Love. Cokolwiek.
-O, tu już lepiej! - nagle uniosła dłoń i pomachała. Natychmiastowo odwróciłam się, to Olivier szedł w naszą stronę
-Sophie, byłaś świetna! Naprawdę powinnaś coś robić ze swoim głosem, a nie tylko te filmy i filmy
-Och Moore, doskonale wiesz ze duszę sprzedałam reżyserii. Śpiewać mogę w wolnym czasie. Filmy to moja przyszłość
Olivier tylko roześmiał się
-No dobrze, a teraz zapraszam do mnie na małe afterparty. 
-Jak bardzo małe? - uniosłam brwi
-Trzyosobowe. Jak za starych dobrych czasów.
Całą trójką ruszyliśmy w stronę samochodu Oliego.


Rupert Grint

Zerknąłem na zegarek. Trzecia. Sheeran miał jutro nagranie, a nadal siedział przy barze co rusz zamawiając kolejny trunek. Z każdym kieliszkiem tracił kontakt z rzeczywistością, widziałem to nawet stąd.
-Czy Sheeran zamierza znów wpędzić się w alkoholizm? - zapytała siedząca obok mnie Ann. Była to moja dobra przyjaciółka jeszcze ze Stevanage. Do niedawna była to tylko przyjaźń, lecz teraz zaczynałem czuć do niej coś więcej. Spędzaliśmy ze sobą dużo czasu, zarówno na uczelni jak i w czasie wolnym. Zazwyczaj nie miałem problemu ze zdobywaniem dziewczyn - czy to jedno nocne przygody, czy nieco dłuższe związki. Jednak ona nie była taką dziewczyną. Nasza znajomość nie zaczęła się od łóżka, zaczęła się w piaskownicy. Może to dziwne, ale wbrew pozorom trudniej jest poderwać dziewczynę, która znasz. Nie chcesz zniszczyć przyjaźni, ale z drugiej strony nie chcesz żałować nie zrobienia pierwszego kroku. Ann była cudowna. Nie raz uratowała mnie i Eda z tarapatów.
-Halo, Rupert, ty też juz tracisz kontakt z rzeczywistością? - dziewczyna pomachała mi ręką przed nosem
-Nie, nie. Zamyśliłem się 
-To zauważyłam. Co robimy z Edem? - wskazała palcem na chłopaka - pomogę Ci zawieźć go do domu, bo szczerze wątpię żebyś dał radę sam.
Podeszliśmy do Sheerana, uregulowaliśmy rachunek i wyszliśmy z klubu. Ed, ku naszej uldze, wyszedł bez żadnych oporów. Szliśmy ciemną ulicą w stronę stacji metra, było zimno i cicho.
-Wiesz, myślę, że powinniście odpuścić sobie puby na parę dni. Dla waszego dobra - odezwała się Ann
-Daj spokój, prawie nic nie wypiłem. A Ed... Wiesz, to artysta - roześmiałem się - topi swoje smutki w alkoholu
-Smutki? Jakie on ma powody do smutku? Rozwija się, nagrywa płytę.. Jest zdolny, młody, świat stoi przed nim otworem. Nie rozumiem
-Wiesz, faceci też mogą cierpieć uczuciowo. To dziewczyna wpędziła go w ten stan. Wy kobiety, jak z wami żyć
Ann przewróciła oczami
-Pomyśl raczej co zrobilibyście bez nas! Sheeran zakochany? Aż tak? Nie wierzę. A któż zawrócił mu tak w głowie? Czyżby ta Greth? Serio? Pochodzą z innych światów, i on na coś liczy
-To niczemu nie przeszkadza. Carmen jest bardzo sympatyczna i zawróciła w głowię niejednemu chłopakowi. Ed po prostu jest jednym z nich. Lecz on chociaż próbuje ją zdobyć, zaprzyjaźnić się. Tyle, że ona woli tego dupka Oliviera. Ja na jego miejscu dawno bym odpuścił. Tym bardziej, że ledwo ją zna, naprawdę. Stara się ale mu to nie wychodzi..
-Biedny, głupi Sheeran.
To już czwarta noc, gdy wracamy z Edem zalani w trupa przez ciemny i chłodny Londyn.  Po krótkiej podróży metrem wprowadziliśmy Sheerana do mieszkania i położyliśmy go na kanapie, z której niemal od razu spadł. Byłem jednak tak wykończony, że nie miałem siły go podnosić
-Rupert, ja już się zbieram
-Żartujesz? Nie puszczę Cię samej
-Mieszkam jedną przecznicę dalej, poradzę sobie. Lepiej zajmij się nim 
-No dobrze, jak chcesz - podszedłem do niej i przytuliłem. Nasze usta zbliżyły się, by na chwilę połączyć się w krótkim pocałunku. Oderwaliśmy się od siebie i widząc jej lekko zakłopotaną minę powiedziałem tylko - Dziękuje.
Annie wyszła, a ja ponownie rozejrzałem się po pokoju. Może ona ma rację. Jak można aż tak przejmować się dziewczyną, której się właściwie nie zna? Postanowiłem jednak być dobrym przyjacielem i wziąć sprawy w swoje ręce. Wyjąłem z kieszeni telefon i wybrałem numer Carmen. Po paru sygnałach wreszcie usłyszałem jej zaspany głos. Nie zważając na jej jęki, przeszedłem do sedna sprawy.




Wróciłam. Może nie do końca szczęśliwa, nie do końca pewna wszystkich rzeczy, ale wróciłam. Jestem tu z nowym rozdziałem, z którego jestem w pełni zadowolona, nasunął mi wiele pomysłów. Kolejna część jest już pisana, powinna pojawić się w ciągu kilku dni.


6 komentarzy:

  1. ZAJEBISTY CZEKAM NA ROZWÓJ AKCJI!
    =D
    @Horanoholik

    OdpowiedzUsuń
  2. Też uważam, że to bardzo dobry rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne. Oby tak dalej <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystko byłoby świetnie, jakbyś jeszcze dopracowała akapity i znaki interpunkcyjne. Pomysł jest dobry, więc warto to poprawić :)
    A tak co do rozdziału, nie mam więcej zastrzeżen.
    3maj się xoxo

    OdpowiedzUsuń