Carmen Greth
Sheeran uniósł głowę i uśmiechnął się do mnie
-Spokojnie, Greth, nic mi nie jest - powiedział unosząc się z kolan
Postanowiłam zrobić to samo. Gdy tylko się obróciłam, zobaczyłam uśmiechniętą twarz Oliviera.
-Oli! Jak mogłeś, do cholery? - podeszłam do niego i wymierzyłam cios w policzek - Co ty sobie wyobrażasz?!
Moore złapał mnie za nadgarstek i głośno powiedział
-Nie, skarbie. Co TY sobie wyobrażasz? Zostawiasz mnie bez słowa i znikasz na całą dobę. Nie pomyślałaś o tym, żeby zadzwonić do swojego chłopaka, prawda? Nie, to by zabrało za dużo czasu. Dwadzieścia cztery godziny, Carmen. Na dodatek z nim - Olivier wskazał na Eda
-Co z tego, że ze mną? Ona ma prawo spotykać się z kimkolwiek chce - odezwał się rudowłosy - nie możesz jej tego zabronić. To jest jej życie i nie będziesz jej kontrolować. Może robić co zechce, z kim zechce oraz gdzie zechce. I Tobie NIC do tego..
-Edward, poczekaj. - starałam się go uciszyć, ale było już za późno. Olivier ruszył w stronę Sheerana i ponownie uderzył go. Chłopcy zaczęli się szarpać. Tego było za wiele - obydwoje jesteście popieprzeni.
Odwróciłam się i bez słowa odeszłam w stronę domu. Czułam na plecach wzrok chłopaków. Postanowiłam jednak nie patrzeć w ich stronę. Po przekroczeniu progu zakluczyłam drzwi na klucz i wbiegłam po schodach na górę. Usłyszałam dźwięki pianina i czyjś głos. Zatrzymałam się na chwilę. To był głos mojej przyjaciółki, Sophie. Najciszej jak mogłam przeskoczyłam ostatnie stopnie i stanęłam pod drzwiami mojego pokoju. But you're living it up, you totally got me stuck in the rut, you're made for me, how am i gonna step up to say to you, i got the feeling boy, i want you, i want you. Otworzyłam drzwi i rzuciłam się na Lindberg.
-Sophie! Myślałam, że tylko mnie pragniesz.. - powiedziałam z udawanym smutkiem. Dziewczyna obróciła się w moją stronę.
-Kochanie, dobrze wiesz, że jesteś moją jedyną. To tylko piosenka! - wysłała mi w powietrzu buziaka - gdzie się wczoraj podziewałaś? Olivier odchodził od zmysłów!
-Taa, wiem o tym - szepnęłam i położyłam się na łóżko - Spędziłam wczoraj dzień z Sheeranem, to tyle. Nie wiem o co cała ta afera.
-Z Sheeranem? Cóż się stało? - Sophie usiadła na brzegu łóżka - noc też spędziłaś u niego?
-Tak, z Edem i nic się nie stało. Po prostu spotkaliśmy się i tyle. Tak, spędziłam u niego noc, ba, spałam nawet w jego łóżku a rano zjedliśmy razem śniadanie! To już miłość - dorzuciłam z ironią
-Hej, hej, Greth, spokojnie. Po prostu pytam. Właściwie nigdy ani z Sheeranem, ani z Grintem nie rozmawiałam, więc nie mnie ich oceniać
-Powiedz to Oliverowi
-Przecież wiesz jaki on jest.
-Ale chyba mam prawo rozmawiać z innymi ludźmi. Cholera, mamy XXI wiek, nie zostałam przeznaczona Oliemu jeszcze przed narodzinami. - westchnęłam - Sophie, właściwie co Ty tu robisz?
-Carmen, jak mogłaś zapomnieć! - przewróciła oczami - masz dziś promocję wiosennej kolekcji topshop, koleżanko. A ja występuję tam jako "oprawa muzyczna". Musiałaś o tym pamiętać!
-O mój boże! - spojrzałam na zegarek - Lindberg, ruchy!
Olivier Moore
Spojrzałem na odchodzącą Carmen, po czym przeniosłem wzrok na Sheerana. Chłopak również wodził za nią wzrokiem.
-Odwal się od niej, i tak nie masz u niej szans - wycedziłem
-Skąd wiesz? Gdybym był taki zły na pewno nie spędziłaby ze mną tego dnia. - spojrzał mi prosto w oczy - I nocy - dodał z uśmiechem
Coś we mnie zadrżało. Lecz nie dałem rudowłosemu tej satysfakcji i odpowiedziałem mu uśmiechem. Ruszyłem w stronę mojego samochodu, w głowie obmyślając plan. Pamiętałem o dzisiejszym pokazie Carmen, w moim portfelu spoczywało zaproszenie. A więc pójdę tam, przeproszę dziewczynę i porozmawiam z nią. Wszystko wróci do normy. Sheeran na bank nie ma zaproszenia, więc nim nie muszę się martwić, będę przy Carmen pierwszy. Wsiadłem do samochodu i nie oglądając się na Eda ruszyłem w stronę Knightsbridge. Pierwszą rzeczą, którą zrobiłem po wejściu do domu było zamówienie sushi. Bylem cholernie glodny. Postanowiłem nie marnować czasu i znaleźć strój na pokaz. Nie mogłem się na niczym skupić, wciąż myślałem o mojej słodkiej Carmen. Byliśmy parą od trzech lat, a nasz związek poprzedzała wieloletnia przyjaźń. Byliśmy dla siebie stworzeni. Greth była idealnym połączeniem piękna i inteligencji. A przy tym była wiecznie radosna, uśmiechnięta. Była zawsze ze mną i zawsze dla mnie. Po śmierci mamy pomogła mi wyjść z depresji. Nie chciałem tracić mojej Carmen. Nie mogłem znieść wzroku Sheerana. Nie byłem w stanie patrzeć na tych dwoje razem. Doskonale wiedziałem, że moja dziewczyna wpadła w oko rudzielcowi. Nie mogę pozwolić na to, żeby Ed mi ją odebrał. Potrzebuję ją jak powietrza. Z rozmyślań wyrwał mnie dzwonek do drzwi, to było moje sushi. Po zjedzeniu obiadu przebrałem się i wsiadłem do samochodu. Spojrzałem na zegarek. Powinienem być na pokazie akurat na czas. Odpaliłem silnik i po paru minutach znalazłem się na New Oxford Street. Zostawiłem auto na parkingu przy Old Sorting Office i wkroczyłem do budynku. W jednej sekundzie pojawiło się przy mnie mnóstwo osób, proponując mi drinka, vouchery, udział w reklamie czy zostanie twarzą marki. Tak niewiele potrzeba, by kogoś kupić. Mi wystarczył sławny dziadek i świat był na wyciągnięcie ręki. Tym razem postanowiłem jednak ominąć tłum i ruszyłem w stronę miejsca pokazu. Zająłem moje miejsce i oczekiwałem na prezentację. Atmosfera powoli rozgrzewała się, przy wybiegu miejsce zajął już zespół z Sophie na czele. Nasze spojrzenia spotkały się i uśmiechnąłem się do dziewczyny. Była mi bardzo bliska, wraz z Carmen tworzyliśmy doskonale zgraną paczkę przyjaciół. Na sali pojawiało się coraz więcej osób, mnóstwo znanych mi twarzy. Kolejne parę minut zleciało mi na wymienianiu uścisków dłoni, fałszywych uśmiechach i wymuszanych pogawędkach. Wreszcie nadeszła długo wyczekiwana przeze mnie chwila: rozbrzmiały się pierwsze takty muzyki a z gardła Lindberg zaczęły wydobywać się te niesamowite dźwięki. Modelki po kolei pojawiały się na wybiegu, niedługo przyszła także kolej na Carmen. Dziewczyna wyglądała zjawiskowo i niewątpliwie czułem dumę, że to właśnie ja mogę się przy niej codziennie budzić. Greth zauważyła mnie na widowni, uśmiechnąłem się lecz ona nie odwzajemniła uśmiechu. Nadal miałem szansę, wystarczyło wejść na backstage. Postanowiłem jednak poczekać na zakończenie pokazu.
Ed Sheeran
Po odjeździe Moore'a, stwierdziłem że nie co bezczynnie stać pod domem Carmen. Udałem się na stacje metra, by po kilkunastu minutach znaleźć się w domu. W mieszkaniu zastałem Ruperta, który leżał na kanapie oglądając jakiś durny serial
-Grint, może obejrzałbyś coś bardziej ambitnego? Mógłbyś przy okazji, no wiesz, podszlifować swój warsztat autorski
-Zamknij się - chłopak rzucił we mnie poduszką - Co tak szybko? Myślałem, że posiedzisz u niej jeszcze z parę godzin?
-Też miałem taką nadzieję, ale przeszkodził nam nie kto inny jak sam Olivier.
-Ten to ma wyczucie czasu! I co, Carmen zostawiła Cię i poszła z nim?
-Nie do końca. Olała nas obu i poszła do domu. Ale cóż, wszystko da się naprawić - wyjąłem z kieszeni telefon - Zaraz napiszę do niej ładnego smsa z przeprosinami i propozycją spotkania.
-Co jeśli się nie zgodzi?
-Nie ma takiej opcji - ruszyłem w stronę mojego pokoju
Do: Carmen
Przepraszam Cię za całe dzisiejsze zajście. Mam nadzieje, że się nie gniewasz. W końcu wczoraj spędziliśmy razem naprawdę udany dzień. Powtórzymy to dziś?
Rzuciłem telefon na łóżko i odpaliłem komputer. Automatycznie sprawdziłem pocztę, oczywiście znalazło się kilka nieodczytanych maili od producentów z przypomnieniem o przyszłotygodniowym nagraniu. Od razu zabrałem się za pisanie odpowiedzi, że doskonale pamiętam o tym ważnym wydarzeniu, lecz przeszkodził mi dźwięk mojego telefonu. W jednej chwili wskoczyłem na łóżku i otworzyłem wiadomość.
Od: Carmen
Mam dziś pokaz. Jeśli chcesz się spotkać, bądź około 20 w Sorting Office na Westminsterze. Powiedz po prostu swoje imię i nazwisko. Powinniśmy się gdzieś znaleźć.
Jej sms był zupełnie pozbawiony uczuć, co delikatnie mnie zraniło. Nie miałem pojęcia jak się ubrać, nigdy nie byłem na pokazie. Właściwie to nawet nie miałem być, więc postanowiłem się nie stroić. W porze obiadowej wraz z Grintem postanowiliśmy kontynuować naszą tradycję i zamówiliśmy pizze.
-Grint, podwieź mnie do Westminster - powiedziałem między kolejnymi kęsami pizzy
-A czego Ty tam szukasz?
-Jadę spotkać się z Carmen, ma gdzieś tam pokaz i po wyznaczyła sobie czas na mnie
-Sheeran, jedziesz na pokaz? - zmierzył mnie od stóp do głów - tak wyglądając?
-Pewnie nawet nie zobaczę wybiegu, więc nie rozumiem problemu. Po prostu mnie podwieź.
Po długich namowach przyjaciel zgodził się zawieźć mnie na New Oxford Street. Oczywiście nie obyło się bez sprzeczki z ochroniarzem, który koniec końców zgodził się wpuścić mnie do budynku. Przedzierałem się przez tłumy ludzi, jednocześnie wypatrując blond czupryny Carmen. W końcu zauważyłem ją. Niemal w tej samej chwili dostrzegłem jednak również Oliviera.



Bardzo ciekawy rozdział :)
OdpowiedzUsuńChciałabym Cię osobiście poinformować o zmianie nazwy mojego bloga sheeranatorforever.blogspot.com na sheerio-forever.blogspot.com
OdpowiedzUsuńMoże Cię to zaciekawić, a jeżeli nie, to przepraszam bardzo za spam.
Pozdrawiam xx + oczywiście czytam i czekam na nexta :)